Blog > Komentarze do wpisu
Co z tą Palmą? Dzika Warszawka, mhrok i rzyganie.

Główne pytanie brzmi : Po cholerę tu jeszcze wchodzicie?

Od dwóch miesięcy nie było notki, a blog codziennie odwiedza po trzydzieści osób. Gdybym była facetem, napisałabym, drogie panie - nie rozkładajcie nóg, bo wcale nie wracam.
Ale że z mężczyznami mam tyle wspólnego co pięść z nosem, raz na jakiś czas będę sobie tu wracać, bez pożegań i bez powitań. A przede wszystkim, bez obietnic.

Ostatniego weekendu byłam w Stolycy. Ja, wieśniak ze słomą w butach i co drugie słowo walący neologizmami. Ja po prostu lubię tworzyć.
Największym szokiem była dla mnie palma. Człowiek jedzie sobie jakgdyby nigdy nic na cheeseburgera do McDonalda na Świętokrzyskiej i ani się zorientuje a wysiada na jakimś zadupiu z palmą na środku. Już nie powiem, że byłam głodna i wkurwiona. Ale to drzewko przepełniło czarę goryczy. Miotałam się raz w lewo, raz w prawo. Wprawdzie GPS najlepszym przyjacielem człowieka jest, ale mnie zawsze pies uszczęśliwiał, więc nie inwestowałam w to chińskie badziewie. Po jednej stronie Bank, o ile sobie przypominam, jakieś muzeum (?), po drugiej niewiadomoco. Ale zorientowałam się w rozkładzie jazdy i przedreptałam na drugą stronę ulicy.

Światła, to jakiś koszmar. Jeszcze się człowiek dobrze nie rozpędzi, a trafia na tego czerwonego chłopka. No dobra, ale nawet gdyby to przeboleć, to długość trwania zielonego jest nieadekwatna do długości trwania czerwonego. Żeby nie utknąć na środku przejścia należy zainstalować motorek w dupce. Innej drogi nie ma. Dodam nieskromnie, że nawet Korzeniowski mógłby mi zazdrościć. Z tego co wiem, dopingu brać nie może, więc motorek odpada w jego przypadku.

W jednej z poprzednich notek, poruszyłam problem smrodu w autobusach. Z przykrością stwierdzam, że mój apel nie zadziałał. SMS o treści POMAGAM, mile widziany, żeby Mikołaj wiedział komu w tym roku przynieść prezenty, a do czyjej skarpety włożyć kradzione z hoteli mydła. (Pozdro dla Marriottu)

Ta nota była pisana na kacu, nie mogę sobie przypomnieć, czy ten facet w łóżku jest ojcem moich dzieci i pół nocy klęczałam nad kiblem śpiewając mu kołysanki. Kiblowi, nie facetowi. Nie mam do powiedzenia nic bardziej mądrego, od tego co jest. Amen. Idę rzygać.

sobota, 27 listopada 2010, maddy.chestea
Tagi: a jak seks

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: tdsd, 77.236.26.*
2010/12/09 22:34:22
Amen.
-
Gość: Mad Mac, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/12/12 22:02:28
Ten wpis da sie podsumować tylko w jeden sposób:
images2.memegenerator.net/Serious-Cat/ImageMacro/2665958/cool-story-bro.jpg